Co czytać niemowlakowi?

 

Telewizja szkodzi maluchom. Jeśli nie telewizor, to co?

Jako świadomy rodzic wiesz już na pewno, że ekrany mają szkodliwy wpływ na rozwój małego dziecka. Wiesz także, że nie należy fundować maluchom sesji kreskówkowo-telewizyjno-tabletowych przynajmniej do 3 roku życia. Zastanawiasz się jednak w jaki sposób miło i pożytecznie spędzać czas z niemowlakiem. Na tak wiele zajęć jest przecież jeszcze za mały…

Dziś chcę zaproponować ci, abyś czas, który pozostaje po karmieniu, przewijaniu, tudzież innych zajęciach związanych z pielęgnacją maleństwa, wykorzystała na czytanie książeczek. Czytanie maluszkowi, a nawet więcej – z maluszkiem!

 

Czy to nie za wcześnie? – zapytasz. Prosta odpowiedź brzmi – NIE. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zapraszam do dalszej części tego wpisu 🙂

Bardzo chętnie podzielę się z tobą doświadczeniem, jak my czytamy w naszym domu. Zaczęliśmy, gdy nasz Bąbelek miał niecałe dwa miesiące (!).

Ponieważ uwielbiam książki, nie mogłam odczekać się chwili, kiedy będę mogła zacząć czytać swojemu dziecku. Nadeszła ona bardzo szybko i okazała się wspaniałym doświadczeniem dla nas obojga. No i wciągnęliśmy tatusia 🙂

 

Jaka książka dla niemowlaka?

Naszym pierwszym krokiem był wybór pierwszej Bąbelkowej lektury (nie licząc czarno-białych książeczek kontrastowych). Takiej, którą lubić będę ja (i tata Bąbelka) i która pozwoli nam na miłe spędzanie czasu. Postawiliśmy na klasykę – wiersze dla dzieci Jana Brzechwy. Ponieważ mieszkamy za granicą zamówiłam ją tutaj (klik).

Potem poszło już z górki 🙂

(Mamy w planie jeszcze Tuwima, Zarębinę i Konopnicką).

still-life-1037378_1280

Ważne nie tylko „co”, ale i „jak”

Zanim zabierzemy się do książki, pamiętam o tym, aby:

– nasze dziecko (u nas Bąbelek 🙂 ) był w dobrej formie (najedzony, wyspany, z czystą pieluszką)

– trzymać książkę tak, aby widziało ją dziecko – najlepiej w pozycji leżącej, bo wtedy przesłaniamy nią dziecku cały świat 😉 (wspomaganie koncentracji)

– czytać krótko (kilka minut), codziennie (a nawet kilka razy dziennie) i te same teksty (dlatego tak ważne jest, abyśmy je lubili 😉

– zamieniać się w aktora (choćby amatora), czytać wyraźnie, modulować głosem, zmieniać intonację – tak, aby tekst, który czytamy brzmiał interesująco

– bacznie obserwować malucha i reagować na wysyłane przez niego sygnały znudzenia, niezadowolenia

– nie śpieszyć się – dziecko wyczuwa nastroje rodzica i przejmuje je, a więc spróbujmy relaksować się podczas wspólnego czytania

– stosować pauzy podczas czytania (zaraz napiszę dlaczego to takie ważne)

– pozwolić dziecku dotykać książeczki, chwytać kartki.

Maluszek może także próbować wziąć książkę do buzi (nasz Bąbelek próbował „rozsmakować się w literaturze” po ukończeniu trzeciego miesiąca życia;). Bądź czujna, nie chcemy rozmiękczonego papieru i szkodliwych barwników drukarskich w buzi!

Połóż się obok dziecka na łóżku lub na podłodze. Trzymaj książkę w wyciągniętych dłoniach, nad waszą głową – ale na tyle blisko twarzy, aby maluszek mógł dosięgnąć kartek, jeśli przyjdzie mu na to ochota (trening chwytania!).

My najbardziej lubimy „Pomidora”( z powtarzającym się, jakże wymownym zapytaniem: „Jak pan może, panie pomidorze?!”).

tomato-1619265_1920

 

Pamiętaj!

Dla Twojego maluszka bardzo ważny jest:

  • sposób, w jaki czytasz (u nas aktor-amator)
  • powtarzalność tekstów (i obrazków)
  • robienie pauz podczas czytania

Sposób czytania: Używaj wyrazistego tonu, moduluj głosem, zmieniaj intonację. Nawet jeśli na początku będzie Ci się to wydawać przesadzone, Twój maluch będzie zachwycony! Właśnie na taki sposób mówienia reagują niemowlęta. Tak najłatwiej przykuć ich uwagę.

Powtarzalność: Czytajcie codziennie te same wierszyki. Wybieraj te, na które twoje dziecko reaguje pozytywnie. Nam jednorazowo udaje się przeczytać dwa lub trzy. Co jakiś czas zamieniamy jeden z nich na nowy, aby rozszerzać repertuar. Ale „Pomidor” jest zawsze 🙂 (Nie przyjęło się natomiast „Na straganie” mimo wielokrotnych prób. To ciekawe, że tak małe dziecko już zaczyna wyrabiać sobie literacki smak 😉

Pauzy:Twój maluszek będzie prawdopodobnie chciał dodać coś od siebie 😉 My mamy wspaniałą produkcję głosową (nazywaną fachowo głużeniem) podczas każdego czytania. Pamiętaj, aby po prostu dopuszczać malucha do głosu i nie śpieszyć się.

 

Już wystarczy, mamo!

Nigdy nie czytaj, gdy widzisz, że dziecko nie ma na to ochoty. Uważaj na sygnały zniechęcenia, które mogą pojawić się już po kilku minutach. Moja rada – odłóż wtedy książkę (nawet jeśli jesteście w połowie wierszyka) i zajmijcie się czymś innym. W ten sposób zadbasz o to, aby czas z książką był dla  dziecka miłym doświadczeniem.

Pamiętaj, że kilkumiesięczny maluch potrzebuje dużego wsparcia, aby skupić swoją uwagę. Dlatego zamień się w aktora i zadbaj o to, aby nic wam nie przeszkadzało. U nas czytanie na siedząco nie sprawdziło się – zbyt wiele interesujących rzeczy było w otoczeniu Bąbelka. Natomiast w pozycji z książką nad głową (a dokładnie – nad twarzą) mogliśmy bez reszty zatopić się w lekturze. My zawsze czym prędzej odkładamy książkę wtedy, gdy dźwięki, które wydaje maluch stają się „narzekające”. Twoje dziecko może reagować trochę inaczej, obserwuj je!

baby-19295_1280

Czy czytanie niemowlakowi ma sens?

Na tym etapie naprawdę nie jest ważne, że maluch nie rozumie tego, o czym czytamy (nie wie przecież jeszcze co to „pomidor”, a tym bardziej „tyczka” czy „ogrodniczka”). Wspólny czas z książką jest już bowiem dla maluszka:

– treningiem koncentracji (nauką słuchania i patrzenia)

– nauką interakcji z drugą osobą

– przygotowaniem do nauki mowy

– budowaniem więzi emocjonalnej z rodzicem

– zaszczepieniem miłości do książek

Na początku Bąbelek patrzył tylko na uniesioną nad jego głową książkę. Teraz od czasu do czasu zerka także na czytającą mamę (lub tatę) z uśmiechem na buzi. Najchętniej robi to, gdy słyszy „Jak pan może, panie Pomidorze!”. Wszystkim wam życzę jak najwięcej takich pięknych momentów 🙂

girl-1641761_1920

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *