Czym zajmuje się logopeda?

Wyobraź sobie, że wyjechałaś do Chin…

Dobrze przygotowałaś się do tego wyjazdu.

Wiesz, jak się zachować, aby nie złamać zasad savoir-vivre i znasz kilka podstawowych zwrotów po chińsku.

Po całym dniu zwiedzania, udajesz się na kolację do restauracji.
Sięgasz po menu i z ulgą stwierdzasz, że jest tłumaczone na język angielski.

Wybierasz danie. Jesteś bardzo głodna.

Podchodzi kelner i pyta: 什么给?

Odpowiadasz po angielsku, wspomagając się menu, ale kelner zdaje się nie rozumieć.

Wskazujesz więc palcem na wybraną potrawę, ale kelner nie reaguje.

Pyta ponownie: 什么给?

Znów wskazujesz na pozycję w menu, a kelner z uporem maniaka powtarza swoje pytanie.

To przestaje być śmieszne, zaczynasz się frustrować. Burczy ci w brzuchu, chciałabyś w końcu coś zjeść.

Co zrobisz?

Pewnie opuścisz lokal i poszukasz innego. Albo zawołasz innego kelnera.

A teraz wyobraź sobie inną sytuację.

Jest małe dziecko, które jeszcze nie mówi. Ma dwa latka.

Pewnego popołudnia dziecko jest głodne i zwraca się do mamy z prośbą o przekąskę.

Robi to tak, jak zawsze, podchodząc do szafki kuchennej, używając GESTÓW i DŹWIĘKÓW, które zna. Patrzy na mamę wyczekująco.

A mama, zamiast otworzyć szafkę, mówi: „Powiedz, co chcesz”.

Dziecko chętnie by to zrobiło, ale nie wie jak. Nie wie, jak powiedzieć: „Chrupki i jogurt”. To takie trudne słowa, nie wie nawet od czego zacząć.

Mama nadal czeka. I prosi: „Powiedz”.

Dziecko czuje niepokój. Dlaczego mama nie daje mu przekąski? Przecież zawsze mogło na nią liczyć, gdy było głodne.

Po chwili zaczyna się denerwować i w końcu rzuca się na podłogę z płaczem i krzykiem.

Dlaczego tak się stało?

Kilka dni wcześniej mama odwiedziła specjalistę.

Dowiedziała się tam, że jej dziecko nie mówi, bo… nie musi.
Mama we wszystkim go wyręcza, wszystko podsuwa pod nos. A dziecko jest leniwe. Nie chce mu się mówić.

Mama wyszła z gabinetu z wyrzutami sumienia. I mocnym postanowieniem, że zmieni swoje postępowanie.

Że teraz będzie czekać, aż dziecko powie, czego chce, choćby jednym prostym słowem.

Dlaczego więc dziecko zareagowało taką rozpaczą? Niektórzy pewnie nazwali by to histerią.

Czy nie mogło przełamać swojego lenistwa i powiedzieć, czego chciało? A może było aż tak uparte? (zapewne po tatusiu)

A czy turystka w Chinach nie mogła bardziej się postarać i złożyć zamówienia w tamtejszym języku?

Przecież była zmotywowana, naprawdę chciało się jej jeść!

W obydwu przypadkach poprzeczka została postawiona zbyt wysoko.

Konieczność mówienia wykroczyła poza możliwości i dużego i małego człowieka.

Droga mamo.

Nie daj sobie wmówić, że twoje dziecko jest leniwe, uparte albo nie mówi, bo jest chłopcem.

Twoje dziecko nie mówi, bo NIE MOŻE. Na drodze do rozwoju swojej mowy napotkało na jakąś przeszkodę.

Ta przeszkoda może być łatwiejsza lub trudniejsza do pokonania.

Rolą dobrego specjalisty jest jej odnalezienie i zlikwidowanie. Lub ominięcie.

I tym właśnie zajmuje się logopeda.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *