Dziecko nie mówi, bo mama go wyręcza, bo wszystko ma podane na tacy… – czyżby?

Moje dziecko nie mówi

Mama 3-letniego Kacperka udała się z synkiem do logopedy. Kacperek jeszcze nie zaczął mówić.

Owszem, pokazywał palcem, kiedy czegoś chciał, gestykulował i wydawało się, że wszystko rozumiał. Ale nie mówił.

Mama zdecydowała, że ma już dość czekania, aż mowa sama się pojawi (tak ją uspokajali wszyscy wokół), chciała zacząć działać.

 

Kierunek – logopeda

Pani logopeda była bardzo miła i uśmiechnięta. Mama wybrała ją, bo słyszała, że ma wspaniałe podejście do dzieci. Kacperek od razu ją polubił. Wykonywał wszystkie zadania i cały czas się uśmiechał. Mama patrzyła na niego z radością, ale też pełna obawy.

Co powie logopeda?

Jaki jest powód tego, że Kacperek nie mówi?

Czy to możliwe, że może mieć jakiś poważniejszy problem?

Po badaniu przyszedł czas rozmowy z rodzicem. To wtedy mama dowiedziała się, że jej dziecko nie mówi, ponieważ „nie miało takiej potrzeby”. Ponieważ miało wszystko podane na tacy, nie musiało o nic prosić, nie zaczęło mówić – bo i po co?

 

Mama w rozterce

Mama opuściła gabinet logopedy z ogromnym ciężarem na swoich barkach.

To ona jest winna temu, że Kacperek nie mówi.

W końcu podsuwała mu wszystko pod nos.

Nie czekała, aż powie, że chce mu się pić. Przynosiła kubek z wodą i stawiała w zasięgu dziecka, aby mógł po niego sięgnąć, gdy poczuje pragnienie.

Kiedy pytała, czy ma ochotę na przekąskę, zadowalała się skinieniem głowy.

Gdy pytała, którą książeczkę chce na dobranoc, akceptowała wskazanie palcem.

Myślała, że postępuje dobrze, a tymczasem wyrządziła dziecku krzywdę.

Teraz będzie musiała przestać tak robić. Według zaleceń sympatycznej pani logopedy, ma czekać aż dziecko powie „woda” zanim da mu pić.

Ma czekać choć na jedno słowo, kiedy dziecko będzie głodne, zanim da mu jeść.

Ale przede wszystkim, mama będzie musiała dać sobie radę ze swoim ogromnym poczuciem winy.

Kilka słów prawdy

Droga mamo, czy usłyszałaś te słowa od logopedy, do którego umówiłaś się ze swoim dzieckiem na konsultację?

Od tego logopedy, do którego udałaś się po pomoc, który ma wiedzę, wykształcenie i doświadczenie i powinien wiedzieć, jak pomóc wam w tej niełatwej sytuacji braku mówienia?

Usłyszałaś: „Dziecko nie mówi, bo pani je we wszystkim wyręcza. Proszę przestać to robić, a będzie po problemie. Pojawią się słowa, a potem zdania”.

To jedno z najbardziej krzywdzących zaleceń, z jakimi się spotkałam. Krzywdzących dla rodzica – bo obarcza go odpowiedzialnością za brak mowy u dziecka. Krzywdzących dla dziecka – bo sugeruje, że jest dzieckiem leniwym, któremu po prostu nie chce się mówić.

Tymczasem prawda jest zupełnie inna.

Mówienie, czyli porozumiewanie się z innymi za pomocą słów, jest wrodzoną i bardzo silną potrzebą! Każde dziecko będzie mówić, jeśli nie staną mu na drodze określone przeszkody.

Te przeszkody mogą być związane choćby ze słyszeniem i dlatego ważnym zaleceniem logopedy jest wykonanie badania słuchu.

Powody mogą być także inne. Zadaniem logopedy jest je odkryć – i nie zawsze jest to możliwe na pierwszej wizycie. Czasem potrzebna jest dłuższa praca z dzieckiem.

Bardzo często przyczyna trudności dziecka jest nieznana. Niemniej jednak terapia dobrana do potrzeb dziecka i przy zaangażowaniu rodziców najczęściej jest skuteczna.

To po prostu bzdura!

Dlaczego stwierdzenie, że dziecko nie mówi tylko dlatego, że mama podsuwa mu wszystko pod nos to kompletna bzdura?

  • bo dziecko używa mowy nie tylko po to, aby o coś poprosić – mówi także po to, aby podzielić się z mamą tym, co widzi (np. że w ogrodzie jest wiewiórka 🙂 ). I jest to jego naturalna potrzeba!

 

  • bo to, że mama odczytuje potrzeby dziecka, nie znaczy, że do niego nie mówi, nie bawi się z nim, nie opowiada o otaczającym świecie (czyli stymuluje jego rozwój mowy!)

 

  • bo dziecko może mieć jakąś trudność, która stoi na jego drodze do mówienia i stawianie go w sytuacjach trudnych („nie dam ci tego, jeśli nie poprosisz”) może doprowadzić do frustracji i wycofywania się dziecka z komunikacji

 

Ukłon w stronę mamy

Mama z powyższej historii postępowała dobrze, ponieważ:

  • dawała dziecku kubek wody zanim o niego poprosiło . Dziecko długo nie jest w stanie rozpoznać u siebie potrzeby picia – zdaje sobie sprawę z tego, że jest spragnione, dopiero, gdy zobaczy wodę.

 

  • odczytując gest skinienia głowy w odpowiedzi na pytanie, czy jest głodne, odpowiadała na jego komunikacje, pokazując, że jest ona skuteczna. Dzięki temu zachodziło porozumienie między mamą a dzieckiem.

 

  • wybierając książeczkę na dobranoc, dziecko mogło decydować o sobie i dzięki temu mama stwarzała mu dogodne warunki do komunikacji (sygnalizowanie wyboru to jedna z bazowych umiejętności komunikacyjnych)

 

Pytania bez odpowiedzi

Jak wielką krzywdę można wyrządzić dziecku, które nie mówi, bo nie może mówić twierdząc, że mówić zacznie, jeśli pokona się jego lenistwo?

 

Jak wielką krzywdę można wyrządzić matce, która przyszła po pomoc, a otrzymała – poczucie winy?

 

Powyższe pytania, z bólem serca, pozostawiam do przemyślenia…

 

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *