Moje dziecko ma ciężką mowę…

Oto słowa mamy Stasia, który bawi się na placu zabaw z nowo poznanym kolegą:

„Pani synek tak ładnie mówi. Mój niestety ma ciężką mowę.”

Czy spotkaliście się z określeniem: „ciężka mowa”.

Ja wielokrotnie.

Co ono właściwie znaczy?

Wiemy, że dzieci różnią się od siebie.

Także pod względem tego, jak szybko rozwijają mowę.

Każde z nich jest niepowtarzalne i nie ma drugiego takiego na całym świecie.

Czy można więc tak po prostu podzielić dzieci na te, które mają „lekką” i „ciężka” mowę?

I uznać, że tak po prostu jest, że to norma? I nic z tym nie robić?

Tak naprawdę dziecko z „ciężką mową” to maluch, który potrzebuje wsparcia.

Dlaczego?

Bo na drodze do jego nauki mówienia stanęła jakaś PRZESZKODA.

I przede wszystkim należy ją odnaleźć i usunąć – jeśli to możliwe.

Po to, aby nie dopuścić do frustracji dziecka, gdy nie będzie ono w stanie wyrazić swoich potrzeb.

Po to, aby dać dziecku narzędzie do zadawania pytań, bo w ten sposób będzie uczyło się o świecie, będzie rozwijało swoje myślenie.

Po to, aby ułatwić mu rozmowy z rówieśnikami, udział w zabawie, zawierania przyjaźni.

Po to, aby, gdy rozpocznie szkołę, nie był w tyle, gdy przyjdzie czas na naukę czytania i pisania.

Tu nie chodzi o wyścig szczurów i o to, że wszystkie dzieci muszą być takie same.

Chodzi całkiem o coś innego…

O poczucie wartości dziecka. O jego emocje. I o równe szanse.

Dla każdego malucha.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *