„Mów do niego normalnie” czyli jak rozmawiać z niemowlakiem

Wyznanie mamy-logopedy

Kiedy zaczęłam być mamą, na chwilę przestałam być logopedą. Macierzyństwo zalało mnie falą miłości i niepokoju. Chwilowo nie zostało miejsca na nic innego. Był to bardzo wyjątkowy stan.

Przez chwilę, zanim ochłonęłam i dopuściłam do głosu rozsądek i wiedzę, którą zgromadziłam przez lata studiów i pracy z dziećmi, kierowałam się tylko i wyłącznie intuicją – intuicją mamy.

I wtedy miała miejsce następująca sytuacja. Znajomy, obserwując mnie zmieniającą pieluszkę i „rozmawiającą” z moim maluszkiem, zwrócił mi uwagę z niemałym wyrzutem: „Mów do niego normalnie!”

Tego wieczoru zaczęłam się zastanawiać. Czyżbym do tego stopnia zapomniała o jednym z podstawowych zaleceń, jakie logopedzi dają rodzicom: „Mówcie do dziecka jak do dorosłego”? To zalecenie przewija się przez blogi i fora logopedyczne. I co to właściwie znaczy?

 

Język nianiek?

Rozmawiając z moim dzieckiem od pierwszych chwil jego życia – o nie – na pewno nie mówiłam do niego normalnie! Mówiłam z „przesadną”, melodyjną intonacją, wyraziście, wkładając w każdą wypowiedź wiele emocji. Mówiłam dokładnie tak, jak podpowiadała mi intuicja. Zaczęłam szperać w literaturze (wszak uczymy się całe życie) i znalazłam to:

„Wielu dorosłych i starszych dzieci (szczególnie z kultur zachodnich) stosuje uproszczony, klarowny i pełen uczucia sposób mówienia w stosunku do niemowląt i małych dzieci (…) Przeprowadzono wiele badań na temat wpływu sposobu mówienia dorosłych (zwłaszcza matek) na rozwój mowy dziecka. Wyniki są jednoznaczne – tam, gdzie stosowany jest „język nianiek” rozwój ten przebiega szybciej, sprawniej i dzieci te napotykają mniej problemów w nauce mowy.”

(Buckley B. Children’s Communication Skills. From birth to five years.  New York 2009. – tłumaczenie własne)

 

Jak w takim razie mówić?

Warto odróżnić dwa zjawiska, negatywne i pozytywne:

  • Negatywne – zbyt pieszczotliwe mówienie do dziecka, kiedy to zmieniamy brzmienie wyrazów i głosek, zastępujemy „dorosłe” głoski tymi łatwiejszymi (np. „Malusiek źje telaz jedzionko”, „Laś dwa tsi – a telas licimy”)
  • Pozytywne – stosowanie takiego sposobu mówienia, który przykuwa uwagę małego dziecka (tzw. „język nianiek”, z ang. motherese, IDS – infant-directed speech) czyli podwyższonej intonacji, melodyjnego, wyrazistego tonu, pełnego emocji.

W tym pierwszym przypadku dajemy dziecku błędne wzorce wymowy. To nie jest dla niego dobre. Z tych wzorców dziecko się uczy, to je będzie naśladować. Nie powinniśmy tak robić.

Ale w drugim przypadku ułatwiamy maleńkiemu dziecku słuchanie naszej mowy. Przykuwamy jego uwagę, która na tym etapie rozwoju wymaga takich właśnie środków – wyrazistego mówienia, innego niż do osoby dorosłej. Badania pokazują jednoznacznie, że taki sposób mówienia jest dla niemowlęcia najlepszy.

 

Jak mówić? – czyli intuicja opiekuna

Okazuje się, że zmieniamy nie tylko melodię swojej mowy. Mówimy także prościej, unikamy skomplikowanej składni, budujemy krótsze zdania, powtarzamy te same słowa i zwroty. W ten sposób ułatwiamy naszemu dziecku naukę języka już od pierwszych chwil życia.

 

Dwujęzyczne niemowlęta

Sposób mówienia do dzieci dwujęzycznych jest taki sam jak do dzieci jednojęzycznych. Każdy z rodziców powinien mówić w swoim rodzimym języku, bliskim swojemu sercu,w  którym najlepiej wyraża siebie. W ten sposób dziecko otrzymuje prawidłowy wzorzec do naśladowania.

 

Mamy są genialne, nieprawdaż? Mówią do maleńkiego dziecka właśnie tak, bo natura zaopatrzyła je w coś, co nazywa się intuicją.

Intuicja poparta baniami naukowymi – czyż to nie fantastyczne?

 

 

 

naucz dziecko rozmawiać

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *