Nie czytaj mi książeczek, mamo!

Do małego Wojtusia przyjechała w odwiedziny ciocia Kasia.

W prezencie przywiozła… książeczki.

„O nie, tylko nie to…” – pomyślała mama.

I Wojtuś pewnie też.

Na jego twarzy widać było rozczarowanie.

Mama czym prędzej podziękowała za prezent i zaproponowała kawę.

Po dłuższej chwili ciocia Kasia postanowiła poczytać Wojtusiowi książeczki, które przywiozła.

Mama próbowała delikatnie wybić jej ten pomysł z głowy.

Tłumaczyła, że Wojtuś nie przepada za książeczkami…

…że ma trudności z koncentracją…

…że potrafi wysiedzieć przy nich co najwyżej minutę…

… po czym albo przewraca kartki po swojemu…

… albo odbiega do innych zabawek…

Ciocia Kasia jednak uparła się.

Usiadła obok Wojtusia na kanapie i zaczęła…

Mama zamarła.

Ale po chwili…

nie mogła uwierzyć własnym oczom!

Wojtuś siedział z otwartą buzią.

Patrzył na obrazki.

Słuchał.

I nawet się zbytnio nie wiercił.

A co najdziwniejsze, wytrwał do końca książeczki!

A potem powiedział: „Jeszcze raz!”

Gdyby mama nie usłyszała tego na własne uszy, nigdy by nie uwierzyła…

Co takiego zrobiła ciocia Kasia?

Tak naprawdę – nic nadzwyczajnego.

Otóż ciocia Kasia wcale nie czytała książeczki Wojtusiowi.

O nie, nie!

Ona ją OPOWIADAŁA.

Czy wiesz, droga mamo jaka jest różnica?

Już wyjaśniam.

Przeczytaj głośno ten fragment:

Na podwórzu panował gwar. Zwierzęta czekały z niecierpliwością, aż gospodyni je nakarmi.

A teraz ten:

O, zobacz, jak dużo zwierzątek! To kurka. Kurka robi ko ko ko.
A kto to taki? To mały piesek. Hau hau! Piesek mieszka w budzie.
Zwierzątka są głodne. Chciałyby coś zjeść.
Już idzie pani, zaraz je nakarmi.

Zauważyłaś różnicę?

Jak myślisz, który tekst będzie ciekawszy dla dziecka?

Który łatwiej przykuje jego uwagę?

A jak myślisz, którego tekstu maluch po prostu NIE ZROZUMIE?

Jeśli do tekstu numer 2 dodasz element aktorski – mimikę twarzy, modulację głosem i ekscytację, efekt gwarantowany!

Właśnie w tym mistrzynią była ciocia Kasia.

I to jest właśnie klucz do sukcesu 🙂

Droga mamo, bądź jak ciocia Kasia!

Opowiadaj dziecku książeczki, bo to wspaniały sposób na wspólne spędzanie czasu.

I na rozwijanie mowy.

Wybieraj te z obrazkami, na których wiele można zobaczyć – i o tym opowiedzieć.

Opowiadaj tylko o tym, co WIDAĆ na obrazku.

Nie zapomnij o pauzach (chwilach ciszy) – aby dziecko mogło dodać coś od siebie!

Albo wskazać palcem na to, co je zainteresuje.

Działaj powoli.

Nie przewracaj kartek zbyt szybko – pozwól mu popatrzeć.

Daj się poprowadzić.

Tak, niech dziecko prowadzi ciebie.

W ten sposób przekonasz się, czy:

🔎 twoje dziecko NAPRAWDĘ nie lubi książeczek?

🔎 i czy aby na pewno ma trudności z koncentracją?

Odpowiedź może Cię zaskoczyć.

I tego ci serdecznie życzę ❤

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *