Nie mów mi, że moje dziecko z tego wyrośnie…

Ostatnio na jednym z blogów natknęłam się na wpis, który bardzo mnie poruszył. Za zgodą autorki publikuję tutaj jego swobodne tłumaczenie – ku przestrodze rodziców dzieci, które potrzebują wsparcia w rozwoju mowy, a nie zapewnień, że wszystko będzie dobrze.

Ktoś zapytał mnie dzisiaj, czy zawsze wiedziałam, że moje dziecko rozwija się inaczej, że „coś jest nie tak”. Tak, wiedziałam…

Rozwój mojej córki w wielu sferach następował prawidłowo. P zaczęła samodzielnie siedzieć, jeść stałe pokarmy, raczkować i chodzić – wszystko na czas. Ale jej mowa nie rozwijała się tak, jakbyśmy tego oczekiwali…

Wiem, że nie powinno się porównywać dzieci, ale czy nie wszyscy rodzice to robią? Szczególnie wtedy, gdy są zaniepokojeni.

Zawsze wiedzieliśmy, że P różniła się od swoich rówieśników. Słyszeliśmy jednak  od wszystkich wokół, że ma jeszcze czas i że ani się obejrzymy, jak buzia nie będzie się jej zamykać.

Tyle tylko, że tak się nie stało…

Owszem, w mowie P pojawiały się powoli nowe słowa, ale to ciągle było za mało, ciągle niewystarczająco jak na jej wiek.

Widzieliśmy, jak bardzo się stara – tak wiele razy patrzyliśmy na wybuchy płaczu i złości, gdy próbowała coś nam powiedzieć, ale słowa po prostu nie przychodziły, nie układały się w zdania.

Mieliśmy wtedy wrażenie, że one są tam, w jej małej główce, ale P nie potrafi się do nich dostać. Dla nas były to bardzo przykre chwile. Żaden rodzic nie chce widzieć, jak jego dziecko tak bardzo się z czymś zmaga i tego, że z biegiem czasu zostaje ono coraz bardziej w tyle za innymi dziećmi.

Ale my czekaliśmy.

Czekaliśmy, aż nasza córeczka pewnego pięknego dnia po prostu nadrobi straty i zacznie mówić tak, jak inne dzieci. Tak miało się stać, przecież wszyscy nas o tym zapewniali…

Teraz P ma cztery latka. Mimo intensywnej terapii logopedycznej i ogromnego wsparcia ze strony przedszkola cud nie nastąpił. P robi małe kroczki w kierunku lepszego mówienia, ale postępy są bardzo powolne. Nadszedł czas, aby przyznać, że te postępy muszą być większe, jeśli chcemy, aby nadrobiła straty. Nadszedł czas, aby przyznać też, że żaden cud nie nastąpi.

Mamy szczęście, bo otrzymujemy bardzo dużo wsparcia jeśli chodzi o terapię mowy. Nie jestem jednak w stanie opisać, jak bardzo boli mnie, gdy widzę na placu zabaw, że  inne dzieci nie chcą się z nią bawić. Nie dlatego, że jest niegrzeczna albo z jakiegoś powodu nielubiana. Nie bawią się z nią dlatego, że P nie potrafi brać udziału w zabawach ze swoimi rówieśnikami, nie rozumie reguł, nie nadąża, nie mówi w tak szybkim tempie jak inne dzieci… Dzieci na placu zabaw, pogrążone w zabawie, nie mają czasu ani cierpliwości, aby zwolnić i zaczekać na nią. Rozumiem to jako człowiek, ale cierpię jako matka…

Gdy widzę moją córeczkę siedzącą samotnie na ławce, podczas gdy dzieci z jej klasy biegają i bawią się, moje serce rozsypuje się na tysiąc kawałków.

Moja córka ma duże opóźnienie rozwoju mowy, połączone z niedosłuchem. Jest to powodem jej trudności w nauce każdego dnia. Nie potrafi czytać tak dobrze, jak inne dzieci, ma też kłopoty z matematyką. Jak trudne to musi być dla czterolatki rozpoczynającej szkołę wie tylko ona.

Wierzę, że P da radę. Zrobimy wszystko, aby jej pomóc. Ma niesamowitego nauczyciela, wspaniałych kolegów w klasie. Ale wiem, że będzie musiała wykazać się dużą cierpliwością i wykonać ogrom pracy, aby przebrnąć przez kilka najbliższych szkolnych lat.

Wytłumaczyliśmy jej, że musi pracować więcej i ciężej niż inne dzieci. Kiwa głową, kiedy to słyszy, ale wiem, że tak naprawdę tego nie rozumie. Nie wie, że bardzo martwimy się tym, że niedługo pójdzie do pierwszej klasy. Nie wie także, że ma bardzo małe szanse, aby zagrać rolę Marii w następnych jasełkach. Ciągle o to pyta…

Nie wie, że jeśli urządzimy dla niej przyjęcie urodzinowe, niewiele dzieci się na nim pojawi…

Życie z dzieckiem z trudnościami rozwojowymi nie jest łatwe. Jest pełne radości, bo uwielbiamy P za jej uśmiech, uprzejmość i odwagę. Ale jest też frustrujące i tak bardzo trudne.

Dlatego zwracam się do Ciebie, drogi Rodzicu. Jeśli masz wątpliwości, czy Twoje dziecko rozwija się prawidłowo, zasięgnij pomocy specjalisty. Nie pozwól, aby ludzie zapewniali cię, że będzie dobrze. Nie mogą przecież tego wiedzieć.

 

*Tekst powstał jako wolne tłumaczenie oryginalnego postu na blogu Mum in Practice https://muminpractice.com/2017/02/16/milestones-matter/ (za zgodą autorki).

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *